X... cała reszta

7 dni świat…

 

 

Prywatny osobisty przegląd tygodnia ku pamięci, serc pokrzepieniu  i nie tylko…

 

Gabriel

Gabryś pomyka na swojej nowej bryce, zaliczył już kilka razy upadek, ale nawet łzy nie uronił. Wciąż zostawia w moim łóżku swojego misia, a potem chodzi i szuka go przed snem. Misio przeszedł już wiele, nie widać tego, ale On traci głowę! Gabryś natomiast wcale się tym nie przejmuje i w wolnej chwili dekoruję sypialnię – portretami mamy.

 

Zofia i Ślimaki

Zośka pożera żelki i straszy a ślimaki pożarły moje sadzonki. I żeby tylko poczęstowały się troszkę, podgryzły, podziobały, kąsnęły…o nie wyżarły wszystko co nad powierzchnię gleby wystawało… tyle więc mojego co się nimi pochwaliłam ostatnio, sadzonkami tymi. Zaraz szybko uciekłam z donicami, gdzie pomidorki i zioła hoduję, bo się okaże tak jak z pietruszką, że tylko co tyci do góry wyrośnie to znika, a ja czekam i czekam i się własnej, prywatnej pietruszki doczekać nie mogę. Zośka poradziła, aby kupić spray – mam nadzieję, że nie o Windex jej chodziło 🙂

 

Ja i coś dla mnie

 Bo tak jakoś wyszło, że robiliśmy ostatnio z M – jak maż listę pt. Co byś chciał(a) zrobić/mieć do końca roku w aspekcie nakładów finansowych. On robił swoją, ja swoją, nie wspomnę już o tym że szczwany lisek tak chętnie do zadania przystał bo cel w tym miał, a raczej poczynił pewne wydatki do których przy okazji się przyznał. Bezinteresowny to On nie jest. No i wracając do listy, tej mojej rzecz biorąc, to po pierwsze pozbyć się długów z przeszłości, potem remont jeden drugi, kosiarka, zabrać dzieci na wakacje… A gdzie coś dla Ciebie? Pyta M. No przecież to wszystko dla mnie. Dziwny jakiś… myślę, czepia się…Ale gdzie coś dla Ciebie tylko przyjemność jakaś kobieto? Aaaaa przyjemność dla mnie tylko!!! Coś z czego będziesz się cieszyć! Polska nie zając nie ucieknie, remonty pomału (chyba kuchnie miał na myśli) się zrobią…

… skoro tak to po kilku dniach, po przemyśleniach  i kolejnym bilansie, postanowiłam polecę do Danii sama, dzieciom wystarczą wakacje, które zaplanowaliśmy na początku roku i dziczy dłużej nie zniosę, i kosiarkę musze mieć!!! Wstyd się przyznać, ale trawnik zapuszczony był hohoh… jestem już po pierwszej przejażdżce, chyba z tonę trawy wykosiłam i mam wrażenie jakby ogródek nam się powiększył. Trawka będzie w przyszłości taka jak była w przeszłości, gdy jeszcze pan ogrodnik zaglądał.

 

Dom

Kuchnia nabiera barw. Kuchnia doprowadza mnie do szaleństwa, raz mam jej dość i M – jak męża razem z nią. Pewnie jeszcze nie jedna wojna w tej/ o tę kuchnię będzie, ale póki co nabiera barw, już się czerwieni, to dobry znak, wciąż żyje…
…ponadto wyczytałam, że dwujęzyczność moich dzieci to dwujęzyczność sekwencyjna, więcej tu klik,
…podczas ostatniej 4 zaprojektowałam pokój dzieci, na razie w pamięci, wspierała mnie ikea oraz ebay, zdradzę tylko kolory przewodnie: szary, różowy, czarny, biały,

 

Buziaki

Justyna

 

Mama moich dzieci... Ciągle coś planuję i jeszcze częściej zmieniam. Tworzę - przetwarzam, Szyję - przeszywam, Żyję - przeżywam, Kocham...

2 komentarze

Pozostaw odpowiedź Madeleine Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *