Mama,  Mama w pracy

Pani Magister Krawcowa

Po ostanich 7 latach spędonych w firmie produkującej Surgical Specialities – Zostałam Krawcową!

Nigdy wcześniej nie uczyłam się szycia profesjonalnie, raz kiedyś pamiętam chcialam iść z koleżanką na kurs, to było wtedy gdy jeszcze mieszkałam w Trójmieście, studiowałam Zarządzanie i wiodłam sobię wolnego stanu tryb życia. Nie trafiłysmy na ten kurs, teraz już nie pamiętam dlaczego. W każdym razie ciągneło mnie do szycia oj ciągneło bardziej niż do innych rzeczy.

Po kilku latach od tamtego wydarzenia nic się nie zmieniło poza tym, że w końcu było mnie stać na zakup maszyny. Pisałam już o tym kiedyś, że to mój mąż ubiegł mnie i to on kupił mi maszynę w prezencie urodzinowym. Był to rok 2015. Jeszcze tylko napiszę, że pierwszą rzeczą jaką uszyłam na mojej Toyocie był cylinder. Magiczny cylinder, ale o tym innym razem, bo chcę już dojsć do meritum – czyli do tego jak zostałam Krawcową – ową -ową!!!

Od jakiegoś  czasu chciałam zmienić – możę nie pracę, ale stanowisko. Aplikowałam w przeciągu ostanich miesięcy na 3 pozycje. Niestety a może stety nic z tego nie wyszło! Byłam zawiedziona, ale teraz z perspektywy czasu ciesze się, że tak wyszło. Gdybym dostała się na któreś z tych 3 stanowisk, to nie było by teraz krawcowej -owej -owej!

O rekrutacji do moje obecnej pracy dowiedziałam się od przyjaciółki tuż przed snem. Wysłała mi wiadomość na messenger. Spojrzałam i poszłam spac. Na drugi dzień przypomniałam sobie o tym pod wieczór, przyjrzałam się jeszcze raz wiadomości, podjęłam wstępną decyzję – Co mi tam profesjonalną krawcową nie jestem ale kocham (s)życie!!!! Miałam na koncie już kilka swoich @mdmxproject – ów, akcesoria dla dzieci, upominki i kilka elemnetów garderoby uszytych bardzo pod siebię.

Podzwoniłam, popisałam i 18 czerwca 2019 roku pojechałam na – Interview. Tak jak do wczeniejszych rozmów musiałam się przygotowywać, tak do tej jedyne co sprawdziłam to jak po angielsku nazywają się poszczególne typy szwów. Gdy szyłam w domu, to nigdy tego specjalnie nie nazywałam. Sprawdziłam w internecie oczywiście, zabrałam moje wcześniej prygotowane CV, nowego nie robiłam bo i po co skoro i tak nie miałam żadnej historii pracy wiązanej z fashion. Jedynie na samym końcu w części hobby i zainteresowania wspominałam o szyciu i projektowaniu.

Justyna! To jest to, co lubisz, to nie jest wiedza z książek, nawet nie ze studiów, więc będziesz po prostu sobą i opowiesz szczerze o tym co kochasz. – przed wyjściem powiedziałam tak do siebie.

Jedna uwaga zanim tam pojechałam sprawdziłam jak wygląda moja nowa Praca w internecie, na Facebooku, na Ig jeszcze jej nie ma. Dzięki temu miałam koło zapasowe, jak nie wyjdzie z szyciem, to zaoferuję się do prac organizacyjno-biurowo-marketingowych.

Zaskoczyła mnie już lokalizacja. Z daleka od ulic, hałasu, dosłownie byłam w polu 😊 i byłam szczęśliwa. Po uprzejmościach wstępnych, zanim zaczęto mi zadawać pytania – przedstawiłam sytuację szczerze bez upiększania. Kobieta wysłuchała i mówi ok – Proszę idź do maszyny zrób „french seam” – Zrobiłam. Ok – to teraz „Double turn hem” – Zrobiłam. Ok – to teraz overlock!!! OMG pomyślałam, zawsze o tym marzyłam, ale nigdy tego nie robiłam. Z początku za szybko, ale poszło!! W szyciu bardzo ważne jest bowiem poznanie maszyny – każda jest inna, odpowiednia pozycja, odpowednie krzesło, to wszystko ma znaczenie i wpływa na komfort i jakość szycia.

Właścicielka, kobieta z ponad 20 letnim doświadczeniem, od razu było widać, że profesjonalistka – to lubię! Część praktyczną mojego „wywiadu” zakończyła zdaniem: „Jak na osobę, która uczyła się sama w domu, jesteś lepsza niż, niejdna po szkole” Dodała jeszcze coś o jakości, ale nie pamiętam dokładnie. Napewno było pozytywnie.

“Tak kariera się zaczyna, a kto wie gdzie będzie finał”

To jeszcze nie koniec, był opis z życia, a teraz mięso. Miesiąc po tej mojej rekrutacji, temat ten poruszyła jedna z moich guru biznesu Ola Budzyńska czyli @paniswojegoczasu. Chielibyście zobaczyć banana na moje twarzy po tej kawie (kawa z budzynską – to nazwa poniedziałkowego live), po prostu ta moja rekrutacja była świetnym przykładem tego o czym Ola, okiem pracodawcy mówiła.

Odniosę sie teraz do kluczowych punktów rekrutacji według @paniswojegoczasu, (całość wraz z nagraniem video znajdziecie tu: https://www.paniswojegoczasu.pl/video/kawazbudzynska-15-07-2019/) i do każdego dodam mój opis, wyjaśnienie, czy fakt – co ja zrobiłam.

Kluczowe Punkty Rekrutacji

  • „Czy podczas rozmowy rekrutacyjnej należy mówić prawdę i tylko prawdę?”

Odp. Tak, tak, tak i jeszcze raz tak!!!

  • „Dlaczego nie można się sztucznie dopasowywać do wymagań pracodawców”

Odp. Bo prędzej czy póżniej ta sztuczność wyjdzie!!!

  • „Dlaczego CV zupełnie nic nie mówi o pracowniku?;”

Odp. Bo CV to tylko kartka papieru!!!

  • „Czy studia wystarczą, żeby być dobrym pracownikiem?;”

Odp. To zależy. Jak widać mi do szycia mój tytuł magistra przyda się jak ślpej świni siodło, wykorzystuję go natomiast z premedytacją do zarządzania gospodarstem domowym😊

  • „(…)co musisz wiedzieć o pracodawcy rekrutując się do pracy?;”

Odp. Wiedz ile się da!!!

  • „Czy garsonka i poważne zdjęcie mają wpływ na profesjonalizm?;”

Odp. To zależy. Ja celowo, skoro szłam do „Zakładu Krawieckiego” i chciałam tam szyć – założyłam uszytą przez siebie spódnicę. Nie była to idealna robota, ale zrobiona była lepsza od doskonałej!!!

  • „Dlaczego to właśnie Ty musisz wiedzieć, ile chcesz zarabiać?;”

Odp. Bo kto ma to wiedzieć???

Jeśli interesuje Was ten temat to po więcej odsyłam do Pani Swojego Czasu.

Od siebie na zakończenię pragnę jeszcze dodać, że jestem świetnym przykładem na to, że wybory których dokonujemy po maturze są czasami tak nie trafione, że aszzzz! ale na szczęście nigdy nie jest za późno by coś zmienić. Na lekarza nigdy nie miałam zajawki ufff, to wielkie szczęście!!!

 Kolejna sprawa –  to jakie skończylaś/ skończyłeś studia, szkoły i kursy w obliczu tego co lubisz i co potrafisz robić nie ma znaczenia. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jakie jest zapotrzebowanie na rynku na konkretne zawody, typu stolarz, dekarz, hydraulic, czy krawcowa. Kiedyś dawno temu, gdy byłma jeszczę małą nieświadomą życia Zośką, myśl o tym, że mam iść do „zawodówki” nawet mi przez głowę nie przeszła. Wtedy każdy chciał być kierownikiem, dyrektorem, managerem – Chciałam też i Ja.

Dzisiaj jestem mądrzejsza i gdy widzę, że moją córkę pochłania sztuka, to ja jej kolejną parę pędzli kupuję, a gdy syna interesują wojny, broń, kosmos, historia to jedziemy na #tankfest2019 albo pozwalam mu dłużej na komputer, gdy widzę, że coś ciekawego czyta.  Moich decyzji nie cofnę, ale w planach dzieci jak tylko się da pomogę!

Buziaki

Justyna

Mama moich dzieci... Ciągle coś planuję i jeszcze częściej zmieniam. Tworzę - przetwarzam, Szyję - przeszywam, Żyję - przeżywam, Kocham...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *